Kiedy król Jan III Sobieski podpisywał akt o współpracy z cesarzem Austrii zadbał, żeby uroczystość nie odbyła się 1 kwietnia. Tłumaczył to tym, że nikt nie uwierzy skoro zawarto by go w taki dzień. Jednak od tamtych czasów taka ostrożność i dbałość zaczęła zanikać. Dzięki politykom i ostatnim wydarzeniom język polski stał się bogatszy o dodatkowe zwroty. Aleksander Kwaśniewski zaistniał dzięki związkowi: „posiadać wykształcenie prezydenckie”. Oznacza to osobę, która twierdzi że ma wyższe wykształcenie, a wcale studiów nie ukończył. Żona aktualnego prezydenta zabłysnęła dzięki określeniu: „młoda jak pierwsza dama”. To sformułowanie odnosi się do pani, która nieco się odmładza. Jeśli chodzi o prawdziwy wiek pani Kaczyńskiej to go znamy dzięki jej uczynnym koleżankom z lat studiów. Wszak kobieta kobietę zrozumie. Do kultury języka przeszedł również stu procentowy patriota oraz lider Lepkich Polskich Rączek Romcio Giertych. Dzięki niemu przyjęło się określenie: „kłamca jasnogórski”. Oznacza ono kogoś, kto w żywe oczy zapiera się, że nie odbył ważnego spotkania choć był na nim obecny ciałem, duchem oraz był w pełni sił umysłowych. Poznaliśmy też „pomroczność jasną” odnoszącą się do osobników, który upili się i rozrabiali. Wszystko co uczynili tłumaczyli chwilowymi zaburzeniami świadomości. Z kolei ostatnim hitem sezonu jest fraza: „zadzwoń do Dorna”. Dotyczy ona pewnego posła jeżdżącego Maybachem, który groził, będąc w stanie wskazującym na spożycie (bynajmniej nie herbatki z cukrem i cytryną), że zadzwoni ministra spraw wewnętrznych. Jednak podkrochmalony poseł oszukiwał i ryzykował tym samym pobiciem przez uczestników dyskoteki. Chcąc podsumować można stwierdzić, że kłamstwo to ich specjalność. Główną zaletą jest to, że język polski wzbogaca się o nowe zwroty, a my jako obywatele mamy pryma aprilis przez cały rok. Wadą z kolei jest to, że coraz mniej osób uczestniczy w życiu politycznym. Tym samym dochodzi do tego, że w przyszłości będzie trudniej przełamać zwyczaj mówienia nie prawdy przez polityków. Jeśli wogóle do tego dojdzie. I ciekawi mniej jeszcze jedna rzecz. Czy Polsce nie grożą sankcje ze strony Unii Europejskiej bo przekroczono u nas wszelkie limity kłamstwa na metr kwadratowy.
|